29 lipca

"Moje Piękno"-gazetka urodowa, Biedronka, 01-14.08.2012

"Moje Piękno"-gazetka urodowa, Biedronka, 01-14.08.2012

Hej ;)

Dziś przychodzę po raz drugi-tym razem z nową gazetką urodową Biedronki, obowiązującą od 1 do 14 sierpnia 2012. Niespodzianką jest to, że w kolorówce nie znajdziemy kosmetyków Eveline, a firmy...Bell. W gazetce są tylko dwa produkty Eveline, w dziale pielęgnacyjnym. 

Z góry przepraszam za jakość zdjęć, był robione na szybko i w dość "niewdzięcznym" świetle :)





































Upatrzyłyście sobie coś dla siebie?:)
Pozdrawiam ;)

29 lipca

Wycofywany produkt Essence-pomadka nr 55 Coralize me!

Wycofywany produkt Essence-pomadka nr 55 Coralize me!
Hej ;)

Dowiedziałam się ostatnio o wycofywanych produktach Essence, wyprzedaż przewidziana jest w połowie sierpnia, wśród nich jest również ta pomadka.


Można ją dostać w takich drogeriach jak Natura, Douglas, Tesco Extra oraz wielu innych, mniej znanych, a także w osiedlowych małych sklepikach.

Jej cena regularna to ok.9zł

Jest ona idealna dla osób takich jak ja, które boją się intensywnych barw na ustach ;)) Jest taka trochę pół transparentna, kolor jest delikatny, aczkolwiek spokojnie możemy dostrzec go na ustach:). Posiada drobinki, dodają one trochę "świeżości".
Napewno jest to świetny kolor na lato.




Niestety szybko znika z ust. W tym przedziale cenowym naprawdę można już znaleźć pomadki w dobrej jakości. Niestety podkreśla suche skórki.








Ponadto jeżeli chodzi o opakowanie jest dość kiczowate, plastik jest średniej jakości, łatwo pęka, kolor na opakowaniu ściera się,dość nieestetycznie to wygląda.

tak wygląda opakowanie po ponadrocznym użyciu

Pomimo tych paru wad, może nawet dość istotnych ja tę pomadkę lubię i zapewne będę rozglądać się za nią w czasie wyprzedaży. Myślę, że warto ją kupić po zmniejszonej cenie. Mam nadzieję, że to będą prawdziwe wyprzedaże, a nie, że ceny będą zmniejszone o 1-2 zł. :)


Swoją drogą też tak macie, które kupujecie produkty, mimo tego, że obiektywnie patrząc mają wiele wad? 
Pozdrawiam :)) 

25 lipca

Beauty Blender, moje wrażenia ;)

Beauty Blender, moje wrażenia ;)
Hej, w końcu napisałam recenzję Beauty Blendera, dłuuugo się za to zabierałam, ale to dobrze, bo na początku chciałam go zjechać z góry na dół no i popełniłabym ogromny błąd. J
Wygrałam go jakiś czas temu w rozdaniu u Brain For Sale,  jeszcze raz dzięki  J


Beauty Blender to gąbka w kształcie charakterystycznego różowego jajka. Nie zawiera lateksu i jest bez zapachu. Jej opływowy kształt pozwala na precyzyjne nałożenie podkładu i korektora bez pozostawiania smug i nierówności.
Aby nałożyć podkład wystarczy namoczyć Beauty Blender, który dwa razy powiększy swoją objętość, wąską końcówką można nałożyć korektor w trudno dostępne miejsca a szeroką podkład i róż.

Ogólnie aplikacja jest szybka i dość przyjemna.  Kryje równomiernie, absolutnie nie zrobimy sobie nim krzywdy, nie robi placków ani też maski na twarzy,  wszystko to dzięki jego porowatej strukturze.
Warto podkreślić, że byłam zaskoczona efektem na twarzy, niestety zdjęcia tego nie odzwierciedlają.


Oto gąbeczka przed zamoczeniem jej w wodzie (choć jeszcze trochę wilgotna po wcześniejszym myciu):



A tu już gotowa do aplikowania:




Na początku zarzucałam Beauty Blenderowi to, że trudno go doczyścić. Do mycia używałam mydła, szamponu z/bez SLS, płynu do higieny intymnej i za każdym razem nie był domyty do końca. Aż ostatnio na jednym z blogów przeczytałam, iż olej daje sobie z nim radę J I faktycznie, olej od razu i bez szorowania usunął te dwumiesięczne niedomytki!

Niestety gąbeczka ta ma jedną, istotną wadę-CENA.  Nie każdy sobie może pozwolić na to, by co jakiś czas, nawet co roku kupować sobie taki gadżet za 79zł. 

I właśnie, jego cena niestety uniemożliwi mi zakup, dlatego też aktualny Beauty Blender będę aplikować na specjalne okazje, kiedy to będzie mi bardzo zależeć na wręcz idealnym wyglądzie J Bo wiem, że nie zawiodę się na nim J

A swój post zakończę fragmentami książki Vademecum Pani Domu, z 1988 r.,którą to niedawno kupiłam w antykwariacie:

" W lecie, gdy nosi się sukienki bez rękawów, warto wygolić pachy. W tym celu-najlepiej wieczorem-na owłosionej skórze pachy należy rozprowadzić zwilżonym ciepłą wodą mężowskim pędzlem mydło lub krem do golenia, po czym, trzymając rękę na głowie, aby dół pachowy stał się  jak najbardziej płaski,  drugą ręką przesuwać ostrożnie raz koło razu, zbierając pianę mydlaną wraz z owłosieniem. Po wygoleniu jednej pachy obmywa się skórę zimną wodą i przeciera spirytusem.(..) Pachy wystarczy golić raz na 6 tygodni."


"Włosy przetłuszczające się wymagają na ogół mycia co 6-8 dni, włosy suche myje się co 8-12 dni."






Miłego wieczoru :)) 

15 lipca

Quiz cz.1-utrwalająca baza pod cienie, błyszczyk Glance Shine nr 63

Quiz cz.1-utrwalająca baza pod cienie, błyszczyk Glance Shine nr 63
Witam ;)

Dziś przybliżę Wam nieco dwa produkty z firmy Quiz. Pierwszy pod lupę pójdzie błyszczyk-Glance Shine nr 63. Na opakowaniu możemy przeczytać, iż błyszczyk ten zapewnia " super gloss, volume-up effect, long lasting " ;)

Połysk?-posiada, ale to chyba raczej normalne przy błyszczykach. :)

Efekt powiększenia?-nie zauważyłam, zresztą z dystansem podchodzę do produktów rzekomo mających powiększyć nam usta.

Długotrwały?-hmmm, błyszczyki raczej z natury nie są długotrwałe, trzeba co chwilę poprawiać. Ale pomalowałam się nim i czułam go na ustach przez ok. 1,5 godziny-być może wytrzymałby więcej, ale niestety w końcu musiałam coś zjeść. ;)

Ma delikatne drobinki, aczkolwiek na ustach ich zbytnio nie widać.




Kolor mi się podoba, choć na moich naturalnie malinowych ustach wychodzi bezbarwny.:)
Mimo, że błyszczyki używałam w czasach gimnazjum i szkoły średniej, to  taki lip-gloss przyda mi się, będę go używała napewno w ciepłe dni, no i na pomadki.



Opakowanie zbliżone jest do błyszczyków Glam Shine z Loreal'a, nawet nazwę mają podobną :)

Pojemość: 7,5 ml.

Przy bazie pokażę zdjęcia, na których mam pomalowane nim usta.





Teraz przejdźmy właśnie do utrwalającej bazy pod cienie.



Jest ona w opakowaniu 5 g.

Gdy ktoś ma długie pazurki napewno będzie ją musiał wydłubywać spod paznokci.



Przypomina mi ona bazę Joko Virtual, nawet zapach ma podobny, choć nie tak intensywny. Jedynie kolor ma inny.

Specjalnie do testów użyłam tańszych cieni(dołączone do gazety, wzięłam ją ze względu na duże lusterko w paletce:D), żeby zobaczyć, czy z takimi da radę.

Nie możemy jej brać tak "od serca"-przy dużej ilości na powiekach po prostu się roluje.

A teraz porównanie:









A tu po 7 godzinach:






Cienie po kilku godzinach są tylko trochę słabsze, aczkolwiek dalej trzymają się na powiekach. Więc jeżeli przy cieniach "bazarkowych" chodzi nam o trwałość-jest ok, lekko, wręcz bardzo lekko tracą tylko na intensywności.
Zapomniałam dopisać, że wybrałam cienie wyjątkowo tandetne, bez bazy w ogóle nie widać ich na powiekach. Więc efekt jest zadowalający.


Niestety nie wiem ile oba produkty kosztują, otrzymałam je do testów i takiej informacji nie otrzymałam. Nie widziałam ich także w sklepach. Napewno baza kosztuje mniej niż 10 zł, a błyszczyk może z 5-6 zł.

Mimo małych wad, produkty jak dla mnie wychodzą na plus i to nie dlatego, że dostałam je za darmo :) Przedstawiłam Wam moje spostrzeżenia, a to czy są one warte zakupu ocenicie same :)

 Pozdrawiam :) 
Copyright © 2016 alleve - blog o kosmetykach , Blogger