piątek, 9 marca 2012

Krótka notka o balsamie opalizującym Dove Summer Glow

Hej!

Ostatnio w planach miałam zakupienie jakiegoś balsamu brązującego. Padło na Garnier-Skóra Muśnięta Słońcem, pamiętam, że moja koleżanka go miała i mówiła, że jest dobry. A więc ruszyłam w kierunku sklepów Rossmann i podeszłam do półki z balsamami. Niestety w obydwu sklepach go nie znalazłam. Na zastępstwo wzięłam Dove. Akurat był w promocji-11,99.


Ja mam tą wersję dla jasnej karnacji.  A więc tak, jak go pierwszy raz zaaplikowałam przeraziło mnie jedno-ŚMIERDZI ZWYKŁYM SAMOOPALACZEM! :/ Działa również tak samo. A mi nie chodziło o taki efekt! Jakbym wiedziała, że działa on na zasadzie samoopalacza na pewno bym go nie kupiła.  Myśląc o balsamie opalizującym  chodziło mi o delikatną, naturalną opaleniznę, przyjemniejszy zapach no i nawilżenie. Niestety nie spełnia on żadnego z powyższych kryteriów.

Za dwa miesiące ślub siostry, nie chciałam wyglądać zbyt blado…. Nie korzystam z usług solarium, toteż zakup balsamu wydawał mi się odpowiednim posunięciem.

A może zbytnio się rozmarzyłam i po prostu nie istnieje taki idealny kosmetyk ?



Mimo brzydkiej pogody życzę miłego weekendu :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw ślad po sobie, dziękuję za każdy komentarz :)
Nie musisz wpisywać w nim adresu swojego bloga, zawsze wchodzę na blogi komentujących :))
Moderacja włączona jest dla komentarzy starszych niż 7 dni.