27 marca

Pięciopak Inglota :) -czyli moje wkłady systemu Freedom

Pięciopak Inglota :) -czyli moje wkłady systemu Freedom
Witam

Dziś pokażę Wam kilka moich cieni-konkretnie 5- polskiej firmy kosmetycznej Inglot. Jeżeli ktoś jeszcze nie słyszał to:


Cienie do powiek w systemie Freedom, układane w palety cieni na życzenie klienta, dostępne w postaci kółek, paluszków czy ogromnych kwadratów, układane wedle życzenia. Dostępne palety 3, 4, 5, 8, 16, 30.
Cienie można wyjmować, przekładać, komponować samodzielnie w domu. 
mają mocny pigment i kremowa konsystencja, do dyspozycji jest też duży wybór kolorów.



Ja mam te w postaci kółek-jeden wkład w takiej formie kosztuje 10zł. Trwałość w sumie aż tak nie powala, zawsze nakładam je na bazę, ale napewno są lepsze od bazarkowych cieni. :) Data ważności:18 miesięcy

Zachęcił mnie do zakupu fakt, iż są tańsze od wkładów firmy KOBO, która jest w Naturach, mimo, iż Inglot jest bardziej znaną marką.


A więc teraz je zaprezentuję ( cienie na palcu nałożyłam delikatnie, żebyście zobaczyły faktyczną pigmentację-tylko przy 393 zaszalałam:) )


INGLOT FREEDOM SYSTEM 467 DOUBLE SP

To mój najnowszy nabytek. Z drobinkami, aczkolwiek na oku praktycznie ich nie widać. Bardzo go lubię stosować na dzień z brązowym cieniem MIYO





INGLOT FREEDOM SYSTEM 393 PEARL

Jak Pearl, znaczy się, że perła :) No i perłą jest, jak już wyżej napisałam, trochę sporo go nałożylam, no ale jasne cienie zazwyczaj nakłada się więcej, żeby było cokolwiek widać :)




INGLOT FREEDOM SYSTEM 423 PEARL

I znowu perełka. :) W sumie nie wiem po co go kupywałam, gdyż zamierzałam kupić matowy brąz no, ale ten też się zapewne przyda :) 




INGLOT FREEDOM SYSTEM 446 PEARL

Tą perełką zamierzam rozcierać np.czarną kredkę przy linii rzęs, jeszcze nie próbowałam, zobaczymy jak się będzie sprawować, kolor ładny, lecz wg mnie trochę słabiutki


 Tu na zdjęciach nie za bardzo można zobaczyć jego faktyczny fioletowy odcień


INGLOT FREEDOM SYSTEM 63 AMC

Czarny, matowy cień, służacy mi do robienia smoky. :) 






Podpinam też zdjęcia ulotki, którą dano mi podczas ostatnich zakupów w Inglocie: 











A Wy co myślicie o tych wkładach? 



Pozdrawiam i życzę pięknego, słonecznego popołudnia !

23 marca

Testowanko ;D

Testowanko ;D
Hej Wam!

Przychodzę do Was z informacją, że od dziś będę stosować na noc regenerujący krem do rzęs L'biotica, który wygrałam na rozdaniu u madaleine90 oraz Mileny. :) Powątpiewam w skuteczność takich specyfików, ale skoro już mam to warto go wypróbować. Przez długi czas stosowałam zwykły olejek rycynowy na rzęsy, aczkolwiek już go nie aplikuję z lenistwa, no i nie lubiłam rano tej powstającej olejowej 'mazi' wokół oczu.

zdjęcie pochodzi ze strony wizaż.pl


Także do dzieła, zdjęcia i efekty pokażę za miesiąc!

14 marca

Zakupowo - BeBeauty, MIYO, Essence, Catrice

Zakupowo - BeBeauty, MIYO, Essence, Catrice
Hej!


W ubiegły weekend postanowiłam odwiedzić mój dom rodzinny. ;) Zdążyłam oczywiście oblecieć też całe miasto w celu zrobienia drobnych zakupów+odebrałam swoją paczuszkę.



W Biedronce nabyłam krem do rąk BeBeauty masłoShea & olejek kokosowy. Mam zamiar nakładać go nie na ręce, a na końcówki włosów. ;) Zobaczymy, czy będą jakieś widoczne efekty.
Ma 125 ml, kosztuje 3,xx zł., dostępny oczywiście tylko w sieci sklepów Biedronka



Do grona moich trzech cieni z MIYO dołączyły dwa kolejne- VIOLA nr 17 oraz SUNRISE nr 27.
Żółciakiem w połączeniu z białą kredką mam zamiar robić kreski na powiekach, a ten jasnofioletowy posłuży mi w makijażu, który planuję wykonać sobie na ślub siostry

 Termin przydatności:18 miesięcy





W Naturze kupiłam pędzelek do eyelinera, no i czarny eyeliner w żelu 01 Midnight in Paris. Nigdy nie używałam eyelinera, gdyż byłam pewna, że zrobiłabym sobie tym tylko szkodę :P Próbowałam już go i muszę stwierdzić, że masakry nie ma :D Nawet mogę powiedzieć, że go uwielbiam ze względu na trwałość i intensywność



No i odebrałam swoje zakupy zrobione przez Dzolls :D Jeszcze raz dzięki, Dzolls Box jest przeuroczy, zostawiłam sobie na pamiątkę :P
No więc w paczuszce były m.in cienie Catrice z edycji limitowanej Hidden World, CO2-Yes, I Wood!  oraz baza rozświetlająca Illiminating Base


Cienie ważą 4,9 g i mają termin przydatności 18 miesięcy od otwarcia.
Baza rozświetlająca ma 30 ml i ma termin przydatności 12 miesięcy.

Po lewej baza, po prawej cienie



Do następnego! ;) 

11 marca

1. TAG - 7 grzechów głównych + info o rozdanku

1. TAG - 7 grzechów głównych + info o rozdanku
Witam

uff no i w końcu się zabrałam za te pytania :D Ostatnio nie miałam na to zbytnio czasu, gdyż zaliczałam jeszcze ostatnie egzaminy sesyjne. No, ale teraz już jest ok, więc zaczynamy zabawę!

Otagowała mnie Dzolls-nie wiem czy mam Ci dziękować, bo pytania nie są za fajne. :P

Zasady:

1. Odpowiedz na 7 pytań;
2. Utwórz osobny post oraz zamieść informację, kto Cię otagował;
3. Przekaż zabawę innym blogerkom




I Chciwość.
Najdroższy kosmetyk jaki kupiłaś, najtańszy jaki posiadasz? 


Najdroższy kosmetyk?-tu jest problem. Bo nie mam potrzeby kupowania drogich kosmetyków, więc takiego po prostu nie mam. ;) No, ale coś tu trzeba napisać-kiedyś kupiłam w promocji Mexx Nice za 30 zł.
Najtańszy-ojj, pełno ich u mnie ;) Ale najtańszym i zarazem największym jest... MLEKO :) Takie spożywcze, najzwyklejsze 3,2 % :) Kwestia 2 zł z groszami :D Daję go wieczorem na oczyszczoną twarz, czekam średnio 10 min aż przeschnie, no i nakładam na niego krem.




II Gniew
Których kosmetyków nienawidzisz, a które uwielbiasz? Jaki kosmetyk był najtrudniejszy do zdobycia? 


Nienawidzę kosmetyków, które szybko tracą swoją wartość, czyli szybko wysychają, ulatniają, są nieekonomiczne. Ponadto jeżeli chodzi o cienie nie lubię, gdy są bardzo słabo napigmentowane, :)
A uwielbiam wszystkie, które nie posiadają cech powyższych :) Lubię, gdy ładnie pachną, ponadto uwielbiam kosmetyki naturalne.
Najtrudniejszy do zdobycia? Oczywiście rozświetlacz z limitowanej edycji Essence-Crystalliced. Aczkolwiek aktualnie posiadam bazę rozświetlającą z  limitowanej edycji Catrice- Hidden World, mam nadzieję, że sprawdzi się w roli rozświetlacza. :)




III Obżarstwo
Jakie kosmetyki są Twoim zdaniem najpyszniejsze? 


Tutaj chyba nie będę zbytnio oryginalna-wszelakie balsamy, żele i mleczka pod prysznic, błyszczyki.



IV Lenistwo
Których kosmetyków nie używasz z lenistwa? 

Z lenistwa i z powodu zaawansowanej sklerozy nie używam za często balsamów, maseł do ciała, kremów do rąk, itp. Aczkolwiek pracuję nad tym. :D




V Duma
Który kosmetyk daje Ci najwięcej pewności siebie?


Czyli takie kosmetyki, bez których nie wyruszam z domu-oczywiście tusz, czarna kredka do oczu no i lakiery do paznokci! :)




VI Pożądanie
Jakie atrybuty uważasz za najatrakcyjniejsze u płci przeciwnej?


Poczucie humoru, uśmiech i dobra nawijka. :)




VII Zazdrość
Jakie kosmetyki lubisz dostawać w prezencie?


Takie, które wcześniej sobie wybiorę. :) Nie lubię nietrafionych prezentów, a jeśli chodzi o kosmetyki to to niestety często się zdarza :D




Otagować to ja w sumie nie mam kogo, więc zapraszam wszystkich na chwilę refleksji. :)



w którym sama biorę udział. :) 



09 marca

Krótka notka o balsamie opalizującym Dove Summer Glow

Krótka notka o balsamie opalizującym Dove Summer Glow
Hej!

Ostatnio w planach miałam zakupienie jakiegoś balsamu brązującego. Padło na Garnier-Skóra Muśnięta Słońcem, pamiętam, że moja koleżanka go miała i mówiła, że jest dobry. A więc ruszyłam w kierunku sklepów Rossmann i podeszłam do półki z balsamami. Niestety w obydwu sklepach go nie znalazłam. Na zastępstwo wzięłam Dove. Akurat był w promocji-11,99.


Ja mam tą wersję dla jasnej karnacji.  A więc tak, jak go pierwszy raz zaaplikowałam przeraziło mnie jedno-ŚMIERDZI ZWYKŁYM SAMOOPALACZEM! :/ Działa również tak samo. A mi nie chodziło o taki efekt! Jakbym wiedziała, że działa on na zasadzie samoopalacza na pewno bym go nie kupiła.  Myśląc o balsamie opalizującym  chodziło mi o delikatną, naturalną opaleniznę, przyjemniejszy zapach no i nawilżenie. Niestety nie spełnia on żadnego z powyższych kryteriów.

Za dwa miesiące ślub siostry, nie chciałam wyglądać zbyt blado…. Nie korzystam z usług solarium, toteż zakup balsamu wydawał mi się odpowiednim posunięciem.

A może zbytnio się rozmarzyłam i po prostu nie istnieje taki idealny kosmetyk ?



Mimo brzydkiej pogody życzę miłego weekendu :)

07 marca

Golden Rose-pomadki z woskiem pszczelim nr 67 oraz 125

Golden Rose-pomadki z woskiem pszczelim nr 67 oraz 125
Hej!



Jakiś czas temu  czaiłam się na pomadki właśnie z GR, gdyż słyszałam, że są dobrej jakości no i w dobrej cenie.  Nie znałam wcześniej tej marki, miałam z niej tylko lakiery Miss Selene.
No więc pewnego pięknego dnia, będąc w sąsiednim mieście w celu rozywkowo-relaksacyjnym, podjechałam autobusem do sklepu Golden Rose. ;) Chyba możecie wyobrazić sobie, co czułam, gdy tam weszłam. (RAJ!);D


Wybrałam sobie dwie pomadki: w odcieniu ciepłej czerwieni nr 67 oraz ponoć nude (tak mi sprzedawczyni powiedziała-choć dla mnie to kolor raczej korektora) nr 125. Od której zacząć? Hmmm.. dobre pytanie. J


No to może zacznijmy od czerwieni. Jest bardzo wyrazista. Tak naprawdę jeszcze ani razu nie pomalowałam się nią, wypróbowywałam tylko w domu. Trochę boję się tej intensywnej barwy…. J To chyba ze względu na to, że mam jasną cerę, myślę, że w lato, gdy twarz trochę nabierze kolorów pomadka będzie w sam raz.





A co zrobić z "korektorem"? Nie wiem, po co ją kupywałam, sama widziałam w sklepie co to za kolor. Ale chyba to wina tego, że sprzedawczyni zachęcając powiedziała, że to ostatni ‘egzemplarz’, no, a, że spieszyło mi się na autobus, to bez zastanowienia ją wzięłam . Malowałam się nią parę razy, gdy wychodziłam z domu, będąc na uczelni, itp. Jednak dla mnie jest za jasna, wyglądam niezdrowo, jak śmierć (!) Może się przełamię kiedyś i znajdę dla niej jakieś zastosowanie, np. podkład pod jakąś inną pomadkę. Bardzo podobała mi się pomadka Essence In The Nude, ładnie u mnie wyglądała, ale niestety zgubiłam ją. J






Ogółem pomadki mają termin przydatności 24 miesiące, ważą 4,2 g. Są matowe. Im więcej je nałożymy na usta, tym bardziej widać efekt ‘natłuszczenia’. Kosztują ok 8 zł. Podobają mi się opakowania, miażdżą wszystkie w podobnym przedziale cenowym-są bardzo eleganckie - coś a’la Channel. :)


Tak naprawdę jestem laikiem pomadkowym, pierwszą szminkę kupiłam w zeszłym roku na wiosnę. Mimo moich zastrzeżeń i niezdecydowania zamierzam kupić jeszcze pomadki tej marki-normalną nude oraz jakąś w neutralnych odcieniach.


05 marca

Lakiery pękające-Essence, Lovely, Wibo

Lakiery pękające-Essence, Lovely, Wibo
Witam 

Tak, tak, wiem, wiem, że pękacze to zamierzchłe czasy, ale na moim blogu musi być o nim notka, nieważne kiedy :D 
A więc zacznijmy….

Pierwszym moim lakierem pękającym był czarny lakier Cracking z Essence. Wprawdzie to nie był ten efekt o jakim myślałam, no ale spodobał mi się. Na paznokciu tworzy paseczki, taki efekt ‘zeberki’. Szybko pęka. Ładnie wygląda, gdy się go nałoży tylko na końcówki paznokcia albo na boku. Jako bazę polecam lakiery jasne, mleczne, pastelowe.
Tutaj na lakierze Safari nr 341


Często go stosuję jako "odświeżacz", gdy nie mam czasu na zmywanie i malowanie

Jeżeli chodzi o aplikację nanosi się go tak optymalnie, nie za dużo, ale też nie za skąpo :)
Cena? Według KWC 8zł, aczkolwiek nie mam pojęcia, kupowałam go w Czechach.


Gdy zobaczyłam, iż Lovely wprowadza do swojej oferty również lakiery pękające, pomyślałam dlaczego nie no i wzięłam ostatni, żółty …….
I to był błąd. Malowałam nim wiele razy, żeby się przekonać, no i się nie przekonałam. Pęknięcia są duże, brzydkie, poza tym szybko gęstnieje przez co jego aplikacja jest jeszcze bardziej utrudniona. Na rączce pędzelka nabiera się za dużo produktu, nie wygląda to estetycznie.  Jeżeli ktoś lubi takie efekty, ale narzeka na gęstnienie polecam dodać odrobinę zmywacza, troszkę łatwiejsze jest jego nanoszenie.Nabyłam go w cenie 8,89 zł, zbyt wygórowana cena jak dla mnie, nawet za darmo bym go nie chciała po tym co zobaczyłam :)

Wiem, jakość okropna, zdjęcie przebrzydłe, na kciuku trochę skórki pomalowane, ale to dlatego, że i tak zaraz miałam to zmyć, mimo wszystko wybaczcie


A tu jeszcze pokażę Wam co mi z niego pozostało ( mam go od sierpnia )


Cracking Magic Special Effect-efekt niestety nie za specjalny


No i pewnego pięknego dnia ujrzałam w szafie Wibo nowe pękacze. 
Widząc je pomyślałam „O niee, Wibo & Lovely = to samo!” Płaci się ( ok 10 zł )tylko za ładne opakowanie,  a nie za jakość.  Moja koleżanka kupiła go i niestety nie popękał jej… tym bardziej uznałam go za badziewo. No ale przeglądając zdjęcia blogerek, zaryzykowałam i kupiłam… na promocji za 4,79 zł chyba, więc dużo nie ryzykowałam :D  Próbowałam nim malować z 3 razy, nie dawałam za wygraną.. No i udało się :D Jako bazę nie dałam tego matowego lakieru zalecanego, tylko lakier Safari. Pękacz ten trzeba dać raz, a porządnie , nie skąpić, bo nie uzyskamy efektu :D Trzeba też trochę poczekać, aż wzorki pojawią się na wszystkich pazokciach.



A Wy macie w swoich zbiorach pękacze? Używacie ich jeszcze ? 

02 marca

Starcie gigantów : Avon Supershock & Essence Longlasting + paznokcie Wibo Express Growth nr 344

Starcie gigantów : Avon Supershock & Essence Longlasting + paznokcie Wibo Express Growth nr 344
Dziś postanowiłam zrobić recenzję porównawczą dwóch kredek, które mnie oczarowały.:) 
Chodzi o żelową kredkę do oczu SuperShock z Avonu oraz  LongLasting z Essence.
Pierwszą możemy dostać poprzez sprzedaż bezpośrednią, a drugą? W sklepach mających szafę Essence-m.in. w Naturach, Douglasach, Tesco Extra,  Super-Pharm i kilku innych.
Na wstępie jeszcze dodam, iż SuperShock (w skrócie będę pisać SS) miałam tylko w czarnym kolorze

zdjęcie pochodzi ze strony wizaz.pl



 Natomiast LongLasting (LL) posiadam w 3 kolorach:



01 Black Fever


02 Hot Chocolate


14 Think Khaki!

02 Hot Chocolate i 01 Black Fever




SS, jeżeli chodzi o budowę jest zwykłą kredką, rysik jest żelowy, a LL ma formę konturówki.
Obiema maluje się z łatwością, aczkolwiek SSem wręcz baaardzo łatwo :D Delikatne „drżenie” rączki i od razu mamy problem, gdyż kredka przesuwa się wraz z ręką. Z LL nie ma takiej opcji.
Jeżeli chodzi o zużycie… no to tu z SS jest pewien problem…. Żelowy rysik bardzo szybko się zużywa, natomiast jeżeli chodzi o LL jestem pozytywnie zaskoczona. Konturówki, które dotychczas posiadałam bardzo często łamały się, LLki jeszcze ani razu mi się nie złamały . SS starczała mi na 2 miesiące, z LLką jadę już 3 miesiąc.
Trwałość: Obie wytrzymują cały dzień na uczelni.
Jeżeli komuś by to przeszkadzało, to dodam, iż SS trudniej się zmywa przy demakijażu… ale osobiście nie widzę w tym jakiegoś wielkiego problemu.
Cena: Gdy jeszcze kupowałam SS kosztowała ona koło 14 zł, aczkolwiek ja ją nabywałam jak była w promocji. Normalnie stoi chyba za ok.24 zł. LL kosztowała mnie 7 zł. :D
Teraz podobno wchodzą/weszły nowe kolory LLek. Muszę się w parę zaopatrzyć. :)

No to teraz swatches :D :
LongLasting:

(Czarna SuperShock wygląda tak samo)







A tak sprawuje się u mnie czarna LLka po 8 godzinach, bez poprawek :D



Ostatecznie wolę LL-za cenę i zużycie :D 





Dodatkowo dołączam zdjęcie paznokci pomalowanych lakierem, który mogłyście zobaczyć w notce o zakupach-Wibo Express Growth nr 344. Odcień oliwkowy, taka zgnita zieleń :D Konstystencja dobra, schnie bardzo szybko


Nie wiem jak Wam, ale mi ten tydzień szybko zleciał. Jutro mam spotkanie organizacyjne w szkole policealnej... Ciekawe jak to/tam będzie..... :) 


Udanego weekendu!
Copyright © 2016 alleve - blog o kosmetykach , Blogger